Mirek Topolánek, który jeszcze parę tygodni temu skutecznie przekonał czeskich senatorów do ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego niespodziewanie ogłosił, że "ten dokument jest martwy".
"Uważam, że bez względu na to, czy Traktat Lizboński będzie ratyfikowany, czy nie, dokument ten jest już martwy. Nie odpowiada on ani międzynarodowej, ani europejskiej rzeczywistości XXI wieku. Kluczowa debata nad przyszłym charakterem Unii jest dopiero przed nami" - ogłosił były czeski premier.
Dziś w czeskiej telewizji Topolánek próbował łagodzić swoje stanowisko, mówiąc, że pozostaje zwolennikiem ratyfikacji i chciałby, żeby czeski prezydent Václav Klaus podpisał traktat. Mimo wszystko, spłynęła na niego krytyka nie tylko z ust lidera socjaldemokratów Jiřego Paroubka, ale również ze strony szefa Partii Zielonych, byłego koalicjanta Topolánka, Martina Bursika.
"Jestem tym stwierdzeniem bardzo zaskoczony i, muszę przyznać, trochę wstrząśnięty. (...) Myślę, że to bardzo silny sygnał dla wyborców na tydzień przed wyborami, kiedy Topolánek mówi, że jego partnerem jest polskie Prawo i Sprawiedliwość - partia fundamentalistyczna, która w Polsce agituje na rzecz kary śmierci, kryminalizuje homoseksualistów, sprzeciwia się aborcji" stwierdził szef Partii Zielonych Martin Bursik.
W piątek podczas kongresu Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie doszło do jednego ze spotkań inaugurujących powstanie nowej frakcji w Parlamencie Europejskim. Poza PiS mają do niej należeć Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) pod przewodnictwem Topolánka i brytyjscy konserwatyści Davida Camerona.
Zdaniem Mirka Topolánka przyszła frakcja powinna działać na rzecz "Europy wolnej i elastycznej".
"Unii, w której każde państwo sam wybiera stopień swojej integracji we wspólnych politykach". Jak zaznacza, nie chodzi mu przy tym o podział UE na twarde jądro i kraje peryferyjne.
"Nikt nikomu nie zabrania głębszej integracji, ale z drugiej strony, nikt nikogo do głębszej integracji nie zmusza. Trzeba natomiast podkreślić, że aby taki mechanizm współpracy zadziałał, kraje muszą zgodzić się co do najmniejszego wspólnego mianownika, który będzie definiował kompetencje i reguły wiążące dla wszystkich" - stwierdził były czeski premier.
Przeczytaj cały artykuł.
31.5.09
Topolánek w rozkroku
9.5.09
Czechy mają nowy rząd
Premier Jan Fischer i nowy czeski rząd. [foto: ČTK]
Prezydent Václav Klaus mianował wczoraj na Hradzie ministrów rządu Jana Fischera. Gabinet będzie rządzić krajem do jesiennych wyborów przedterminowych.
"Przejmujemy władzę w biegu. Pierwsze posiedzenie odbyło się już w piątek" - powiedział Fischer.
Po ceremoni, nowy premier, wraz ze swoim poprzednikiem Mirkiem Topolánkem, zwołał konferencje prasową. Obiecał, że budżet na przyszły rok będzie "rozważny i bardzo skromny"
"Cokolwiek innego oznaczałoby poważne problemy makroekonomiczne.
"W najbliższych latach nie możemy sobie pozwolić na rozrzutność, nawet jeśli czasam to będzie boleć," dodał Fischer.
Nowy rząd ma poprowadzić kraj do przedterminowych wyborów, które zgodnie z umową ODS, ČSSD i Partii Zielonych odbędą się w październiku tego roku. Odchodzący premier Topolánek i przewodniczący Komisji Europejskiej José Barroso uzgodnili przedwczoraj, że Fischer miałby też przejąć dowodzenie nad czeską prezydencją w Radzie UE.
Mianowany wczoraj gabinet w ciągu najbliższych 30 dni powinien wystąpić przed czeską Izbą Poselską z wnioskiem o wotum zaufania. Z tym nie powinno być najmniejszego problemu, bo trzy partie, które brały udział w jej powstaniu mają w sumie ponad trzy czwarte wszystkich głosów w dolnej izbie parlamentu.
Przeczytaj cały artykuł.
5.5.09
Klaus przewodniczy UE
Czeski prezydent Václav Klaus wystąpił wczoraj po raz pierwszy w roli szefa prezydencji UE. Stojąc na czele tak zwanej Trojki (była, obecna i przyszła prezydencja w Radzie EU), przyjął na praskim Hradzie premiera Japonii Taro Aso. Mimo wcześniejszych obaw, wszystko przebiegło bardzo sprawnie.
Szef unijnej dyplomacji Javier Solana w objęciu z japońskim premierem Taro Aso. Obok Václav Klaus stojący obecnie na czele czeskiej prezydencji w Radzie UE. [foto: Lidové noviny]
Słynący z niechęci do ścisłej integracji UE Klaus, odłożył na bok swoje kontrowersyjne poglądy i zachował się jak profesjonalny dyplomata. I to pomimo że rozmawiano między innymi na temat bardzo przez czeskiego prezydenta lubiany - globalne ocieplenie klimatu.
W przeciwieństwie do czołowych polityków europejskich i japońskich, Václav Klaus uważa, że o żadnym ociepleniu nie można mówić. Podczas wczorajszego spotkania nie wdawał się jednak w dyskusje:
„Debata przebiegła na bardzo ogólnym poziomie, dlatego nie miałem motywacji się do niej włączać,“ powiedział na konferencji prasowej.
Klaus wzbudził uznanie czeskich mediów jeszcze jednym gestem. Na samym początku konferencji prasowej, szef Komisji Europejskiej zauważył, że nie działa mu tłumaczenie z czeskiego na angielski. „W porządku, będzie to improwizacja, ale zacznę jeszcze raz po angielsku," zareagował błyskawicznie Klaus i przeczytał po angielsku, swoje napisane po czesku wystąpienie.
Przeczytaj cały artykuł.
9.4.09
Największe firmy w Europie Środkowej
Czeska grupa energetyczna ČEZ, to według amerykańskiego magazynu Forbes największa spółka giełdowa w Europie Środkowej. W tegorocznym rankingu Forbes Global 2000, ČEZ zajął 336 pozycję, tym samym poprawił swój ubiegłoroczny wynik o 125 miejsc.
Wyceniony na 16.16 mld. dolarów ČEZ to jedyna czeska firma na liście. Poza nią, naszą część Europy reprezentują w rankinku cztery koncerny z Polski i dwa z Węgier.
Mogazyn Forbes układa swój ranking na podstawie wypadkowej czterech wartości: sprzedaży, zysków, aktywów i wartości rynkowej. W tym roku pierwsze miejsce zajęła amerykańska korporacja General Electric, na kolejnych miejscach uplasował się holenderski Shell i japońska Toyota.
Pełna lista Forbes Global 2000
Przeczytaj cały artykuł.
8.4.09
Jutro prezydent Czech mianuje nowego premiera
Jan Fischer, szef Czeskiego Urzędu Statystycznego odbierze jutro o 14:00 z rąk prezydenta Václava Klausa nominację na stanowisko premiera. Nowy szef rządu ma stanąć na czele gabinetu złożonego z ekspertów i poprowadzić kraj do jesiennych, przedterminowych wyborów parlamentarnych - tak uzgodnili lider prawicowej ODS, premier Mirek Topolánek i przewodniczący opozycyjnej ČSSD Jiří Paroubek.
Rozmowy o składzie nowego rządu zaczną się natychmiast po Wielkanocy - powiedział dziś dziennikarzom Jan Fischer. [foto: ČTK]
Ich decyzja bazuje na umowie podpisanej w ostatnią niedzielę przez liderów trzech partii wchodzących w skład byłej koalicji (ODS, KDU-ČSL i Partia Zielonych) oraz szefa ČSSD. Uzgodniono wówczas, że ustalenia przewodniczących mają zostać zaakceptowane przez kierownictwa poszczególnych ugrupowań. O ile szefostwa ODS i ČSSD nie zgłosiły żadnych uwag do porozumienia liderów, politycy KDU-ČSL i Partii Zielonych wyrazili swój sprzeciw. Zieloni uznali, że podpisana umowa powinna być podstawą do dalszych negocjacji między partiami. KDU-ČSL uznała natomiast, że porozumienie jest sprzeczne z interesami kraju i nie zamierza proponować ministrów do nowego gabinetu. To czy ostatecznie poprze nowy gabinet, będzie zależeć od planu rządzenia jaki przedstawi Jan Fischer.
Poparcie dotychczasowych koalicjantów ODS nie jest niezbędne do uchwalenia wotum zaufania dla nowego gabinetu. Co więcej, kilku posłów KDU-ČSL już zapowiedziało, że wbrew partyjnym ustaleniom są gotowi poprzeć tymczasowy rząd ekspertów, zgodnie z zawartym wcześniej porozumieniem.
Nominacja Jana Fischera nie oznacza końca misji premiera Mirka Topolánka, który będzie sprawował urząd do czasu powołania pełnego gabinetu swojego następcy. Przez okres budowania nowego rządu Czechy będą więc miały dwóch premierów.
Przeczytaj cały artykuł.
5.4.09
Nowym premierem Czech ma być szef Urzędu Statystycznego
Jan Fischer, szerzej nieznany w polityce szef Czeskiego Urzędu Statystycznego ma zastąpić Mirka Topolánka na stanowisku premiera. Taką decyzję podjęli dziś wieczorem liderzy trzech partii wchodzących w skład dotychczasowej koalicji i kierownictwo opozycyjnej Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (ČSSD). Żaden z członków partii komunistycznej nie został dopuszczony do negocjacji.
Topolánek chce, aby prezydent mianował nowy rząd już 9 maja.
Ekonomista Jan Fischer całą swoją karierę poświęcił statystyce. Na jego kandydaturę zgodzili się partyjni liderzy, teraz ich decyzję muszą potwierdzić kluby poszczególnych stronnictw. [foto: idnes.cz]
Zgodnie z ustaleniami, Jan Fischer ma stanąć na czele gabinetu złożonego z ekspertów. Postanowiono, że nie będzie w nim zasiadał żaden z członków obecnego rządu. Poszczególnych ministrów mają jednak typować politycy. Ośmiu partie wchodzące w skład dotychczasowej koalicji, siedmiu ČSSD. Partie koalicyjne mają zaproponować szefów resortów: obrony, sprawiedliwości, finansów, środowiska, transportu, edukacji, kultury oraz zdrowia. Socjaldemokracja ma znaleźć ekspertów na stanowiska ministrów: spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych, przemysłu i handlu, rolnictwa, pracy i spraw społecznych, rozwoju regionalnego oraz ministra ds. europejskich.
Na konferencji prasowej dotychczasowy premier Mirek Topolánek podkreślił, że mandat rządu Fischera będzie jasno określony. Jego priorytety to dokończenie czeskiej prezydencji w Radzie UE, przygotowanie budżetu na przyszły rok, walka z kryzysem ekonomicznym i bierzące administrowanie instytucjami rządowymi.
Częścią podpisanej dziś umowy jest także data przedterminowych wyborów parlamentarnych. Ustalono, że odbędą się one do 15 października, przy czym najprawdopodobniejszy termin to 9 lub 10 października.
Kim jest Jan Fischer?
Data i miejsce urodzenia: 2 stycznia 1951 r. Praga
Wykształcenie: W 1974 roku skończył studia na kierunku statystyka i ekonometria na Wydziale Gospodarki Krajowej Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Pradze. W 1985 roku na tej samej uczelni skończył studia podyplomowe w dziedzinie ekonomii statystycznej i uzyskał tytuł kandydata nauk.
Obecna funkcja: Od kwietnia 2003 roku jest przewodniczącym Czeskiego Urzędu Statystycznego (ČSÚ).
Wcześniejsza kariera zawodowa: Pracę w Urzędzie Statystycznym rozpoczął tuż po studiach. W 1990 r. został wiceprzewodniczącym Urzędu. Wówczas pod jego kierownictwem pracowały zespoły analizujące wyniki wyborów parlamentarnych i regionalnych. W 2001 roku pracował w ramach misji Międzynarodowego Funduszu Walutowego, która badała możliwości stworzenia instytucji statystycznej w Timorze Wschodnim. Od początku 2000 r. był dyrektorem działu produkcji w firmie Taylor Nelson Sofres Factum, a od marca 2002 roku aż do nominacji na szefa ČSÚ był kierownikiem pracowni badawczych Wydziału Informatyki i Statystyki Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Pradze.
Działalność polityczna: Obecnie nie jest członkiem żadnej partii politycznej. W latach 1980-1989 był członkiem Komunistycznej Partii Czech.
Rodzina: Powtórnie żonaty, trójka dzieci.
Przeczytaj cały artykuł.
4.4.09
Komentarz: Co z tymi Czechami?
Odwołanie czeskiego rządu, podczas gdy ten bierze odpowiedzialność za pogrążoną w kryzysie Unię Europejską, będzie wypominane dyplomatom z Pragi przez lata. Z perspektywy ich zagranicznych kolegów, którzy nie śledzą zawiłości czeskiej polityki, taki ruch był zupełnie niezrozumiały. Sytuację dodatkowo komplikuje wstrzymywanie przez Pragę ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Francuzi mogli by powiedzieć: „A nie mówiliśmy?”
Nowy premier Czech? Obecny minister finansów Miroslav Kalousek (KDU-ČSL) jest najczęściej wymienianym kandydatem na następcę Topolánka. Jego zadaniem miałoby być doprowadzenie do końca czeskiej prezydencji i poprowadzenie kraju do przedterminowych wyborów. [foto: eu2009.cz]
Po trudnych przejściach z gazem i Gazą, gabinet Mirka Topolánka zaczynał sobie radzić za unijnymi sterami coraz lepiej. Potwierdzały to zarówno opinie z zagranicy, jak i sondaże opinii publicznej prowadzone w Czechach. Niektórzy twierdzą wręcz, że wzrost popularności prawicowej ODS był jednym z głównych powodów, dla którego czescy socjaldemokraci zażądali głosowania o wotum nieufności. Patrząc jednak na dalszy bieg wydarzeń, widać że lewica nie do końca wierzyła, że tym razem rząd upadnie. Miało to być tylko kolejne głosowanie, które pozwoli z trybuny sejmowej wykrzyczeć sprzeciw wobec polityki Topolánka i jego ekipy.
Sukes opozycji był więc zaskoczeniem nie tylko dla Europy, ale również dla lidera Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej Jiřego Paroubka. Jeszcze przed głosowaniem o wotum nieufności zarzucano mu, że nie ma przygotowanego żadnego planu awaryjnego dla kraju. Paroubek zaprzeczał, bo plan faktycznie był, ale zawierał się w jednym zdaniu: Obecny gabinet dokończy w dymisji prezydencję w Radzie UE, a później rząd ekspertów poprowadzi kraj do jesiennych wyborów przedterminowych. Ten mało konkretny scenariusz miał podstawowy błąd: nie brał pod uwagę głównych aktorów czeskiej sceny politycznej.
Kiedy 26 marca prezydent Václav Klaus przyjmował dymisję rządu było już jasne, że plan opozycji pozostanie tylko na papierze. Co gorsza ciężko mówić o jednym "planie opozycji". Ramię w ramię z socjaldemokratami głosowali komuniści, którzy teraz marzą o wyjściu z trwającej dwadzieścia lat izolacji. Paroubek musi im się jakoś odwdzięczyć za pomoc w obaleniu rządu, ale wpuszczenie komunistów do rządu byłoby dla niego politycznym samobójstwem. Partie tworzące zdymisjonowany gabinet również mają poważne problemy z wypracowaniem wspólnego stanowiska. Trwające drugi tydzień negocjacje nad wyjściem z kryzysu dodatkowo utrudnia kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.
Jest jednak coś, co silnie motywuje partyjnych liderów do zawarcia porozumienia – niechęć do prezydenta. Konflikt między Klausem a Topolánkiem trwa już od wielu miesięcy. Premier wprost oskarżył prezydenta, że stoi za odwołaniem jego rządu. Paradoksalnie w niezłych stosunkach z Klausem jest teraz Jiří Paroubek, który gościł niedawno prezydenta na kongresie swojej partii. Przepaść ideologiczna między nimi jest jednak tak wielka, że o żadnym długotrwałym sojuszu nie może być mowy. Czeska konstytucja pozwala głowie państwa mianować premierem kogokolwiek. Nawet jeśli ta osoba nie zyska zaufania parlamentu, może sprawować urząd w dymisji, teoretycznie do końca kadencji. Jeśli parlament chce przeforsować własnego kandydata, musi pokazać Klausowi, że ma osobę, którą popiera większość posłów. Jak na razie partyjni przywódcy zgodzili się więc, że w nowym rządzie zasiądą eksperci. Nie wiadomo jednak kto stanie na jego czele i kto tych ekspertów będzie wybierał. Nazwisko przyszłego premiera mamy poznać do końca tego tygodnia, walki o nazwiska poszczególnych ministrów będą jednak pewnie trwały przez długie tygodnie.
Z perspektywy Unii Europejskiej bardzo ważna jest data powołania nowego rządu. Już w dzień dymisji starego gabinetu, prezydent Klaus stwierdził, że nie zamierza czekać z mianowaniem nowego premiera do końca czeskiej prezydencji, co więcej szefem nowego rządu wcale nie musi zostać Topolánek. Oznacza to, że za kilka tygodni na czele unijnej prezydencji może stanąć zupełnie nowy człowiek. Jeśli nawet Czesi nie zdecydują się na taki ruch, niemal pewne jest, że w trakcie prezydencji zmieni się skład rządu. Jeżeli wymiana dotknie tak kluczowych postaci jak minister spraw zagranicznych Karel Schwarzenberg albo wicepremier ds. europejskich Alexandr Vondra, Unia Europejska może to odczuć bardzo wyraźnie.
Kolejna istotna dla Wspólnoty kwestia, to przyszłość Traktatu Lizbońskiego. Czeski parlament jako jedyny nie zakończył procedury ratyfikacyjnej. Dokument przeszedł w lutym przez Izbę Poselską, ale od tamtego czasu na dobre utknął w Senacie. Jego ratyfikację blokuje grupa senatorów ODS, którzy za swojego duchowego opiekuna uważają prezydenta Klausa, wspomagają ich tradycyjnie antyunijni komuniści. Po drugiej stronie barykady są socjaldemokraci, proeuropejska część ODS i ich koalicjanci z klubu KDU-ČSL. Topolánek od dłuższego czasu nie miał pomysłu jak przekonać swoich klubowych kolegów do poparcia traktatu. Upadek rządu dodatkowo osłabił jego pozycję wewnątrz ODS. Jeśli prezydentowi uda się teraz powołać rząd złożony z ludzi o podobnych poglądach, sytuacja wokół ratyfikacji jeszcze bardziej się skomplikuje. Nadzieją dla traktatu będą wówczas dopiero przyszłoroczne wybory uzupełniające do Senatu. Jeśli zgodnie z przewidywaniami wygrają je socjaldemokraci, zwolennicy traktatu mogą zdobyć wystarczającą ilość mandatów. Wówczas będzie już tylko brakowało podpisu prezydenta. Pozostaje tylko jedno pytanie: czy wcześniej pozostałe kraje Unii nie stracą do Czech cierpliwości?
Przeczytaj cały artykuł.
2.4.09
Słowiańskie korzenie Obamy
W żyłach Baracka Obamy płynie krew Piastów i Przemyślidów - wynika z badań Míli Rechcigla, czeskiego historyka i genealoga żyjącego w USA. Twierdzi on, że na liście przodków amerykańskiego prezydenta można znaleźć między innymi księcia Bolesława Krzywoustego i czeskiego króla Wratysława II.
Błękitną krew Obama zawdzięcza matce, której dalekim krewnym był król Anglii Edward I. Właśnie ta informacja była tropem dla czeskiego historyka: „Kiedy dowiedziałem się, że korzenie matki Obamy sięgają brytyjskiej rodziny królewskiej, od razu pomyślałem, że w jej żyłach może płynąć też krew czeskich królów" - powiedział Rechcigl gazecie Lidové noviny.
Barack Obama w towarzystwie babci Madelyn i dziadka Stanleya Dunhama [foto: Courtesy of Obama for America]
Czeskie media od razu podchwyciły temat żartując, że weekendowa wizyta Obamy w Pradze, to niemal "powrót na rodzinne ziemie". Trudno jednak oczekiwać, aby amerykański prezydent obdarzył słowiańskie ziemie specjalnym uczuciem. Kilka miesięcy temu inni historycy wykazali, że amerykański prezydent w ponad 4% jest Niemcem, a podczas Dnia św. Patryka sam Obama przyznał, że płynie w nim również krew irlandzka.
Drzewo genealogiczne Baracka Obamy, na podstawie badań Mili Rechcigla:
Barack Obama 1961-
Ann Dunham 1942-1995
Stanley Armour Dunham 1918-1992
Ruth Lucille Armour 1900-1926
Gabriella Clark 1877-1966
Susan C Overall 1849-1928
George Washington Overall 1820-1871
Annie Browning 1780-1820
Susannah Hickman ok. 1745-1833
James Hickman 1723-1816
Edwin Hickman
Martha Thacker 1667-?
Eltonhead Conway 1646-1689
Martha Eltonhead ok. 1628-1689
Richard Eltonhead ok. 1582-1670
William Eltonhead ok. 1471-?
Jennet Gerard
Maud Bold ok. 1471-?
Dulcia Savage ok. 1448-?
Catherine Stanley
Joan Goushill
Elizabeth Fitzalan 1366-1425
Elisabeth de Bohun ok. 1350-1385
William de Bohun, Hrabia Northampton ok. 1311-1360
Elizabeth Plantagenêt 1282-1316
Edward I Długonogi, Król Angli 1239-1307
Eleonora Prowansalska 1223-1291
Rajmund Berengar IV, Hrabia Prowansji i Forcalquier 1195-1245
Alfons II, Hrabia Prowansji 1180-1209
Sancha Burgundzka ok. 1154-1208
Ryksa Śląska, księżniczka śląska, cesarzowa hiszpańska ok. 1135-1198
Władysław II Wygnaniec, książe Polski 1105-1159
Bolesław III Krzywousty, książe Polski 1085-1138
Judyta Przemyślidka, żona Władysława I Hermana ok. 1056-1086
Wratysław II Przemyślid, pierwszy król Czech 1032-1092
LN, Prague TV
Przeczytaj cały artykuł.
29.3.09
ODS: Zdrada ...
Uchwalenie wotum nieufności dla rządu Mirka Topolánka można porównać do takich wydarzeń jak: konferencja monachijska, przejęcie władzy przez komunistów w 1948 r., czy stłumienie Praskiej Wiosny. Tak przynajmniej uważa Obywatelska Partia Demokratyczna, która umieściła krótkie wideo na ten temat na serwisie YouTube.
Po serii archiwalnych zdjęć lektor mówi:Czechy kilkakrotnie były zdradzone i pokonane z powodu nie spełnionych ambicji i ludzkiej małości. Taką porażką jest również uchwalenie wotum nieufności wobec rządu, kiedy Republika Czeska stoi na czele Europy.
Na koniec, swój komentarz dodaje aktor Tomáš Töpfer, senator wybrany z list ODS:Czesi mają problemy z pamięcią, dlatego warto, żeby zapisali w swoich pamiętnikach, co się stało. Kiedy zaczną narzekać, że świat ich nie traktuje poważnie, że jesteśmy tacy mali i zdradzeni, niech sobie przypomną, że największym niebezpieczeństem dla Czech jesteśmy my sami.
Film cieszy się sporą popularnością, od soboty obejrzało go już ponad 16 tysięcy osób. Opinie na temat porównania ODS są bardzo różne. Nie brakuje słów pochwały, wielu Czechów twierdzi jednak, że porównanie nazistowskiej i sowieckiej okupacji do konstytucyjnego odwołania rządu jest nie na miejscu.
Przeczytaj cały artykuł.
26.3.09
Kto zostanie czeskim premierem?
Już niedługo Czesi poznają nowego szefa rządu, a Europa nowego szefa prezydencji. I nie będzie to Mirek Topolánek - pisze czeski dziennik Právo. Gazeta, powołując się na otoczenie prezydenta twierdz, że Václav Klaus ma innego kandydata na stanowisko.
Informacja ta zgadza się z niedawną wypowiedzią sekretarza prezydenta Klausa Ladislava Jakla, który w Czeskiej Telewizji zaznaczał, że tylko od głowy państwa zależy kto zostanie mianowany premierem:
"To nie jest automatyczna decyzja i nie powinna być automatyczna. Dotychczasowy model doprowadzi do takiego samego rezultatu, dlatego niewątpliwie pan prezydent nie będzie ryzykować powołania rządu opartego na dotychczasowej platformie, który powtarzałby te same błędy".
Prezydent Klaus jak dotąd nie zdradził, jak zamierza rozwiązać kryzys rządowy. W piątek będzie na ten temat rozmawiał z przewodniczącym koalicyjnej KDU-ČSL i szefem opozycji. [foto:europa.eu]
Zdaniem Práva, Klaus nie chce, aby nowym gabinecie decydowały głosy posłów niezrzeszonych. Prezydent ma też uwagi co do składu przyszłego rządu: nie mogą w nim zasiadać politycy Partii Zielonych, niechętnie widziałby też w jego szeregach kilku obecnych ministrów z ramienia ODS.
Dziś po południu Topolánek złożył prezydentowi dymisję swojego gabinetu, zgodnie z konstytucją, pozostanie jednak na stanowisku premiera do czasu powołania nowego rządu. Ustawa zasadnicza nie określa terminu w jakim głowa państwa powinna mianować nowego premiera. Przepisy mówią tylko o 30 dniach, jakie nowo powołany gabinet ma na zdobycie wotum zaufania. Zgodnie z prawem prezydent może jednak nie powoływać nowego szefa rządu i poprosić go, aby sprawował urząd do najbliższych wyborów parlamentarnych.
Wczoraj w czeskiej telewizji Topolánek stwierdził, że za odwołaniem jego rządu stali między innymi prezydent Václav Klaus i burmistrz Pragi Pavel Bém. W tym kontekście warto przypomnieć zjazd ODS z grudnia ubiegłego roku. Pavel Bém przegrał wówczas wybory na szefa partii, a Václav Klaus - założyciel ODS, zrezygnował z tytułu jej honorowego przewodniczącego. Obaj uważani są za zwolenników usunięcia Topolánka i jego zwolenników z władz ODS.
Przeczytaj cały artykuł.
25.3.09
Analiza: Dlaczego upadł czeski rząd?
Przyczyn upadku trzeba szukać w momencie narodzin gabinetu Topolánka. Wybory parlamentarne z czerwca 2006 roku zakończyły się patem - zwycięskie ODS, chadeckie KDU-ČSL i Partia Zielonych, dostały dokładnie tyle samo głosów co socjaldemokratyczna ČSSD i komuniści z KSČM. Powstał kryzys, który udało się rozwiązać dopiero w styczniu 2007 roku - siedem miesięcy po wyborach. Dopiero wówczas Topolánek (sprawujący urząd premiera od sierpnia 2006 r.) znalazł w szeregach lewicy głosy brakujące do przegłosowania wotum zaufania dla jego rządu.
Jak twierdzi opozycyjna ČSSD, premier zwyczajnie przekupił dwóch jej posłów, a koalicyjna większość opierała się na wątpliwej lojalności uciekinierów. Ci dwaj posłowie byli pierwszymi, gronie tzw. niezrzeszonych. To właśnie niezrzeszeni, stali się z czasem najbardziej wpływową grupą w czeskim parlamencie. Ich szeregi rosły wraz z kolejnymi aferami. Niektórzy byli wyrzucani z klubu, inni demonstracyjnie odchodzili zarzucając macierzystej partii zdradę ideałów.
O aferach tej kadencji można by napisać książkę. Było ich co nie miara, zarówno po lewej, jak i po prawej stronie. Dla losów rządu kluczowe okazały się jednak dwie sprawy. Pierwsza to afera wokół posła Moravy, druga to kłótnia wewnątrz Partii Zielonych wokół tarczy antyrakietowej.
We wrześniu ubiegłego roku czeska telewizja Nova pokazała reportaż, w którym młody Poseł ODS Jan Morava kupuje sfabrykowane fotografie kompromitujące jego klubowego kolegę Vlastimila Tlustego (wtajemniczonego w prowokację), a później namawia rzekomych pracowników agencji detektywistycznej do zdobycia zdjęć córki posłanki Zielonych Olgi Zubovej. Jak mówił, chciał dać jej w ten sposób do zrozumienia, że jest obserwowana. Zarówno Zubová, jak i Tlustý mieli już w szeregach koalicji opinię posłów niepokornych. W efekcie całej sprawy poseł Morava zrezygnował z mandatu poselskiego, a Vlastimil Tlustý jeszcze bardziej skonfliktował się z Topolánkiem. Co więcej, dwóch kolegów Tlustego opóściło klub parlamentarny ODS, po tym jak uznali, że premier zbagatelizował sprawę Moravy i nie zrobił nic, co mogłoby zapobiec powtórzeniu podobnej afery.
Kolejne dwa mandaty koalicja straciła w listopadzie ubiegłego roku. Powodem był ciągnący się od dłuższego czasu konflikt wewnątrz Partii Zielonych, wokół zgody na umieszczenie w Czechach tarczy antyrakietowej. Niepopularnej decyzji rządu sprzeciwiały się również, wspomniana wcześniej Olga Zubová i jej koleżanka Věra Jakubková. Po serii kłótni, obie zdecydowały się jesienią opuścić klub parlamentarny Zielonych. Do ostatniego głosowania obie posłanki były nieszkodliwe dla rządu. Ich stanowisko zmieniło się jednak diametralnie, kiedy po burzliwych obradach rada partii wyrzuciła je ze swoich szeregów.
Od dłuższego czasu grupa posłów niezrzeszonych liczyła więc siedem osób. Kilku z nich wyszło z ław lewicy i konsekwentnie wspierało w głosowaniach rząd - nie mieli interesu, aby głosować za jego odwołaniem. Z drugiej strony, byli niegdysiejsi posłowie koalicji, którym zdarzało się wspierać projekty ČSSD. Lewica chcąc obalić rząd musiała tylko poczekać na odpowiedni moment i spróbować przekonać ich do wspólnego głosowania nad wotum nieufności.
Idealną sytuacją okazała się ostatnia afera wokół Petra Wolfa. Wolf to były poseł ČSSD oskarżony o sprzeniewierzenie ponad 11 milionów koron dotacji z Ministerstwa Środowiska. W czerwcu ubiegłego roku, po konflikcie z Paroubkiem, dołączył do niezrzeszonych i zaczął popierać rząd. W połowie marca Czeska Telewizja pokazała reportaż, na temat niejasnych interesów Wolfa. Na końcu materiału słychać jak doradca premiera Marek Dalík próbuje przekonać reportera, aby zrezygnował z emisji niewygodnego reportażu. Wybuchła burza, która jeszcze nabrała na sile po tym, jak Topolánek potwierdził, że to on poprosił Dalíka, aby pomógł Wolfowi.
Na reakcję opozycji nie trzeba było długo czekać. Posłowie lewicy dołączyli sprawę Wolfa do stałych oskarżeń. Atakowali rząd za bagatelizowanie skutków kryzysu, niejasne zachowanie Prokurator Generalnej Renaty Veseckiej, wypływanie na przebieg spraw sądowych poprzez policję i media.
Postawiony pod ścianą premier uznał, że najlepszą bronią jest atak. Oskarżył opozycję o awanturnictwo i utrudnianie walki z kryzysem, następnie stwierdził, że sprawa Wolfa ma przykryć inną aferę, w którą zamieszana jest lewica. Chodzi o spotkanie sekretarza prezydenta Klausa z lobbystą z ČSSD, w wyniku którego doszło zdaniem Topolánka do zmanipulowania ostatnich wyborów prezydenckich. Doniesienia te wyglądają jednak dziwnie, wziąwszy pod uwagę, że parlament wybrał ostatecznie głową państwa popieranego przez ODS Klausa, a kandydat ČSSD wybory przegrał. Co więcej, Topolánek nie przedstawił żadnych dowodów swoich oskarżeń, ponieważ te są utajone. Jego tłumaczenie wyglądało bardzo nieprzekonująco.
O losie rządu zadecydowały ostatecznie głosy byłych posłanek Partii Zielonych, jednego z posłów, którzy opuścili klub ODS w związku z aferą Moravy oraz posła Vlastimila Tlustego, który jeszcze do wczorajszego wieczoru był członkiem klubu parlamentarnego ODS.
W tej historii sprawdza się znane w USA powiedzenie All politics is local. Rząd, który zaczął coraz lepiej radzić sobie w ramach prezydencji, zlekceważył problemy we własnych szeregach. Obywatele docenili międzynarodowe sukcesy w sondażach, ale opozycja z zimną krwią wykorzystała błędy w budowaniu zaplecza politycznego. Jak stwierdziła podczas wczorajszej debaty jedna z posłanek, jeśli chce się rządzić w Unii, trzeba najpierw zrobić porządek na krajowym podwórku. Topolánek najwidoczniej o tym zapomniał.
Przeczytaj cały artykuł.
24.3.09
W Czechach upadł rząd
Przewodniczący socjaldemokratów Jiří Paroubek pogrzebał czeski rząd. Zgodnie z jego planem jesienią powinny odbyć się przedterminowe wybory, do tego czasu miałby rządzić gabinet ekspercki. [foto: ČTK]
Opozycji udało się przegłosować wotum nieufności wobec rządu Mirka Topolánka. Koalicyjny rząd Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej - Czeskiej Partii Ludowej (KDU-ČSL) i Partii Zielonych (SZ) upadł dzięki głosom Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (ČSSD) i Komunistycznej Partii Czech i Moraw (KSČM). Kluczową rolę podczas dzisiejszego głosowania odegrała jednak trójka posłów niezależnych i zbuntowany poseł ODS.
Szef ČSSD Jiří Paroubek zapowiedział, że jest gotów tolerować zdymisjonowany rząd Topolánka przez najbliższe tygodnie. Do przedterminowych wyborów, które zdaniem lewicy powinny odbyć się jesienią, kraj powinien poprowadzić rząd ekspercki. Taki scenariusz odrzuca jednak odwołany premier. Topolánek chce wyborów jak najszybciej, miałyby odbyć się jeszcze latem.
Zgodnie z czeską konstytucją kluczową rolę w takiej sytuacji odgrywa prezydent. Václav Klaus nie zdradził jeszcze komu powierzy misję stworzenia nowego rządu, najprawdopodobniej będzie ktoś z ODS - niewykluczone, że rola ta przypadnie Mirkowi Topolánkowi. Taki gabinet miałby szanse na zdobycie poparcia parlamentu, ponieważ kilku zbuntowanych posłów prawicy zadeklarowało wolę współpracy, pod warunkiem spełnienia ich warunków.
To czwartu w historii przypadek zmiany rządu w kraju przewodniczącym Radzie Unii Europejskiej. W 1993 roku zdymisjonowano gabinet w Danii, trzy lata później we Włoszech. W 1995 roku w przewodniczącej Unii Francji zmienił się premier, skład gabinetu jednak pozostał praktycznie ten sam.
Więcej na ten temat:
Czeski film
Czy czeski rząd upadnie?
Wotum nieufności dla czeskiego rządu. Po raz piąty.
Przeczytaj cały artykuł.
Czeski film
Ważą się losy rządu Mirka Topolánka. Jeśli opozycji uda się przekonać kilku posłów niezrzeszonych, jej wniosek o wotum nieufności przejdzie i upadnie rząd sprawujący przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. Szanse rządu na przetrwanie głosowania, większość komentatorów ocenia na 50:50. Równie niezdecydowane są czeskie media.
Pierwsze strony dzisiejszych wydań dwóch najpopularniejszych czeskich dzienników: Mladá fronta Dnes i Lidové noviny.
Nadzwyczajne posiedzenie Izby Poselskiej rozpocznie się o godzinie 14:00.
Więcej na ten temat:
Czy czeski rząd upadnie?
Wotum nieufności dla czeskiego rządu. Po raz piąty.
Przeczytaj cały artykuł.
23.3.09
Czy czeski rząd upadnie?
Przyszłość gabinetu Mirka Topolánka wygląda coraz gorzej. Jutro czeski parlament będzie głosował nad wnioskiem o wotum nieufności dla prawicowego rządu. Bardzo prawdopodobne, że tym razem opozycja odniesie sukces.
Koalicyjny rząd ma poparcie trzech klubów poselskich Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej - Czeskiej Partii Ludowej (KDU-ČSL) i Partii Zielonych (SZ). W sumie 96 mandatów w 200 osobowym parlamencie - o jeden mniej niż opozycja. Socjaldemokraci (ČSSD) i komuniści (KSČM) dysponują 97 głosami. Aby przegłosować wotum nieufności opozycja musi przekonać dodatkowo czterech posłów. Najłatwiej znaleźć ich w szeregach tzw. niezrzeszonych - parlamentarzystów, którzy opuścili swoje kluby po konfliktach z macierzystymi partiami.W sobotę Jiří Paroubek odniósł sukces zostając na kolejną kadencję szefem Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej, jego kolejny cel, to obalenie rządu podczas wtorkowego głosowania. [foto: lidovky.cz]
Niektórzy z nich, jak Petr Wolf - były poseł ČSSD, otwarcie bronią gabinetu i zapowiadają głosowanie przeciwko wnioskowi opozycji. Socjaldemokraci liczą jednak na byłych parlamentarzystów partii koalicyjnych. Głosowania razem z lewicą nie wykluczają dwie posłanki wyrzucone niedawno z Partii Zielonych oraz byli posłowie ODS.
Sytuację rządu dodatkowo komplikują buntownicy w szeregach partii koalicyjnych. Ludvík Hovorka z KDU-ČSL zapowiedział, że przed jutrzejszym głosowaniem zamierza wyjaśnić wątpliwości dotyczące rządowej reformy zdrowia. O tym, czy poprze gabinet, zadecyduje dopiero po rozmowie z premierem.
Wątpliwości nie ma natomiast, od dawna skłócony z Topolánkiem, Vlastimil Tlustý. Poseł zasiadający wciąż w ławach ODS, już kilkakrotnie poparł projekty ČSSD. W niedzielę zapowiedział, że zagłosuje za odwołaniem rządu i do tego samego zamierza namawiać kolegów. Biorąc pod uwagę jego głos, do przegłosowania wniosku opozycji, brakuje decyzji tylko trzech posłów.
Obecnego zamieszania nie chce komentować prezydent Václav Klaus, nie kryje jednak, że nie darzy gabinetu Topolánka sympatią. Konflikt między prezydentem a premierem trwa już od wielu miesięcy. Jego szczytem była rezygnacja Klausa z honorowego przewodnictwa ODS - partii, którą sam zakładał. W ten weekend prezydent poszedł o krok dalej. Po raz pierwszy pojawił się na zjeździe lewicowej ČSSD. Jak mówił, poglądy socjaldemokratów, są mu bardzo dalekie, ale w obecnej sytuacji chce rozmawiać również z nimi. Wbrew oczekiwaniom prezydent nie odniósł się jednak do wtorkowego głosowania.
Co więc czeka Czechy w przypadku przegłosowania wotum nieufności? W takiej sytuacji pierwszy krok należy do prezydenta. Prawdopodobnie poprosi on Topolánka o próbę ponownego stworzenia gabinetu. To dało by szansę obecnemu premierowi na uratowanie posady na czas czeskiej prezydencji w Radzie UE. Politycy i media spekulują również o rządzie eksperckim, który miałby sprawować władzę do czasu przedterminowych wyborów. Opozycja chce, aby doszło do nich jesienią, tak aby nie komplikować sytuacji wokół prezydencji. Ten pomysł odrzucił jednak dziś Topolánek. Jeśli dojdzie do odwołania rządu, jego zdaniem wybory powinny odbyć się już latem.
Prezydencja Czech w Radzie UE kończy się 30 czerwca. Politycy wszystkich opcji podkreślają, że nie chcą, aby Czechy źle wypadły na arenie międzynarodowej, jednak zdaniem opozycji oraz kilku posłów z ław koalicyjnych ten rząd popełnił już zbyt wiele błędów, a w czasie kryzysu niezbędny jest rząd oparty o stabilną większość parlamentarną.
Więcej informacji na ten temat:
Wotum nieufności dla czeskiego rządu. Po raz piąty.
Przeczytaj cały artykuł.
17.3.09
Wotum nieufności dla czeskiego rządu. Po raz piąty.
Opozycyjna Czeska Partia Socjaldemokratyczna (ČSSD) "w najbliższym możliwym terminie" zamierza złożyć wniosek o wotum nieufności dla rządu Mirka Topolánka. Przewodniczący ČSSD Jiří Paroubek jako powód tej decyzji podał zachowanie premiera Topolánka i jego przyjaciela Marka Dalíka w kontekście afery posła Petra Wolfa, posła wybranego z listy ČSSD, ostatnio jednak częściej głosującego razem z koalicją.
Jak informowała czeska telewizja, w latach 2005-2007, firma należąca do Petra Wolfa dostała z czeskiego Ministerstwa Środowiska ponad 11 milionów koron na dwa projekty z przeznaczeniem na wsparcie środowiska naturalnego. Kiedy wątpliwościami wokół tej dotacji zajeli się dziennikarze, zadzwonił do nich współpracownik premiera Marek Dalík, który próbował odwieść ich od emisji materiału na temat Wolfa. Podczas rozmowy Dalík powoływał się na premiera.
W poniedziałek Topolánek potwierdził, że poprosił Dalíka, aby "medialnie pomógł" Wolfowi. Stwierdził przy tym, że zachowanie mediów w tej sprawie to amatorszczyzna, a Wolf jest ofiarą polowania na czarownice.
Inaczej sprawę opisuje opozycja. "Jesteśmy świadkami dalszych mafijnych praktyk rządu Topolánkai jego współpracowników. W tym przypadku chodzi o niedopuszczalne ataki na niezależność mediów i apolityczność policyjnego śledztwa" - podkreślił szef ČSSD.
"Mafia w wymiarze sprawiedliwości, powiązana z premierem Topolánkem oraz jego doradcą i przyjacielem Dalíkem, nie tylko wpływa, ale praktycznie organizuje działania policji i organów państwowych w śledztwie w sprawie malwersacji posła Wolfa" - stwierdził Paroubek. Według niego, premier próbował również wywierać naciski na media.
Paroubek wezwał Wolfa, który do parlamentu dostał się z listy ČSSD, aby niezwłocznie zrezygnował z miejsca w parlamencie. "Dla ludzi z jego profilem moralnym nie ma miejsca w Izbie Poselskiej" - dodał szef socjaldemokratów.
Niewykluczone, że do głosowania nad wotum nieufności dojdzie już w przyszłym tygodniu. Jeszcze w ubiegłym roku socjaldemokraci zapowiadali, że nie będą próbować obalić gabinetu w czasie trwania czeskiej prezydencji w Radzie UE. "Sprawy zaszły jednak zbyt daleko" - stwierdził Paroubek.
ČSSD wraz z komunistami ma w czeskiej Izbie Poselskiej 97 miejsc. Do obalenia rządu w 200-osobowej Izbie, potrzeba 101 głosów. Po ostatnich konfliktach wewnątrz koalicji prawdopodobieństwo znalezienia czterech brakujących posłów jest wyższe niż kiedykolwiek wcześniej.
Przeczytaj cały artykuł.
27.2.09
Barack Obama przyjedzie do Pragi
Amerykański prezydent ma odwiedzić czeską stolicę 5 kwietnia. Spotka się tam z przywódcami Unii Europejskiej na szczycie USA-UE. Bardzo prawdopodobne, że wraz z Barackowi Obamie towarzyszyć będą Sekretarz Stanu Hillary Clinton i Sekretarz Obrony Robert Gates.
Przyszłość tarczy antyrakietowej w Europie zależy od polityki Teheranu, stwierdziła na początku lutego Hillary Clinton, podczas rozmowy z szefem czeskiej dyplomacji Karelem Schwarzenbergiem. [Foto: state:gov]
Przed wizytą w Pradze, która ma wieńczyć podróż Obamy po Europie, amerykańska delegacja pojawi się na szczycie G20 w Londynie oraz na obchodach 60 rocznicy NATO w Strasbourgu i niemieckim Kehl.
Jak zauważają czeskie media, głównym tematem rozmów w Pradze ma być współpraca między Stanami Zjednoczonymi a Unią w dobie kryzysu. Jednak zarówno czeski prezydent Václav Klaus, jak i premier Mirek Topolánek będą chcieli również przedyskutować temat budowy elementu tarczy antyrakietowej w Czechach.
Przeczytaj cały artykuł.
15.1.09
Kolejne zmiany w czeskim rządzie
Autor kontrowersyjnego pomysłu opłat za wizytę u lekarza, czeski minister zdrowia Tomáš Julínek odejdzie z gabinetu. Poza nim, rząd opuści minister transportu i minister odpowiedzialny za prawa człowieka.
Premier Mirek Topolánek przedstawia nowych ministrów swojego rządu [foto: idnes.cz]
Od 1 stycznia 2008 roku za wizytę u czeskiego lekarza trzeba zapłacić 30 koron, dodatkowe 30 koron za receptę, 60 koron za dzień w szpitalu, a 90 za wizytę na pogotowiu. Dymisja ministra zdrowia nie oznacza rezygnacji z reformy, czy negatywnej oceny pracy szefa resortu - podkreślił premier Mirek Topolánek. Szef rządu w ciepłych słowach wypowiadał się na temat Julínka, w jego ocenie nie potrafił on jednak w odpowiedni sposób przedstawić swoich dokonań społeczeństwu. Kierunek obecnych reform w służbie zdrowia chce również zachować następczyni Julínka, Daniela Filipiová.
Przed nią poważne zadania. Pod koniec grudnia Izba Poselska głosami opozycji, przy współudziale kilku buntowników z partii koalicyjnych, całkowicie zniosła opłaty w służbie zdrowia. Projekt trafił do Senatu, gdzie ministerialni eksperci, wraz z parlamentarzystami koalicji starają się uratować ambitną reformę. Głosowanie w Izbie Wyższej odbędzie się pod koniec stycznia.
Ze zgoła innych powodów zainteresowanie wzbudza zmiana na czele ministerstwa ds. praw człowieka i mniejszości narodowych. Pochodzącą z Kazachstanu Džamilę Stehlíkovą zastąpi rockman i kompozytor Michael Kocáb. Nowy minister to twórca legendarnej awangardowej grupy Pražský výběr, związanej z czeską nową falą lat '70. W latach osiemdziesiątych Kocáb zaczął obracać się w środowiskach dysydenckich i stał się jedną z ważniejszych postaci "aksamintej rewolucji". Przez kilka lat był posłem, później wrócił do muzyki, zachowując tylko funkcję "zewnętrznego doradcy" prezydenta Havla. W 2006 roku zdecydował się kandydować ponownie do parlamentu z listy Partii Zielonych - tym razem bez powodzenia.
Reaktywowana w 2006 roku grupa Pražský výběr od dłuższego czasu nie koncertuje, Michael Kocáb wciąż jest jednak aktywną postacią na czeskiej scenie, głównie jak kompozytor muzyki filmowej. Poniżej teledysk do piosenki z jego ostatniej płyty solowej:
Ostatnia zmiana w czeskim rządzie dotyczy ministerstwa transportu. Aleša Řebíčka zastąpi wiceprezes rządzącej Obywatelskiej Partii Demokratycznej Petr Bendl. Nowy szef resortu do jesiennych wyborów regionalnych stał na czele województwa środkowoczeskiego. Po przegranej na osłodę dostał zaproszenie do rządu.
Nowi ministrowie dostaną nominacje 23 stycznia.
Przeczytaj cały artykuł.
12.1.09
Czeski wicepremier opuszcza rząd
Jiří Čunek - przewodniczący Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej Czeskiej Partii Ludowej (KDU-ČSL) zdecydował się ustąpić z funkcji wicepremiera i ministra rozwoju regionalnego. Ten ruch kończy konflikt między premierem Mirkiem Topolánkiem a częścią KDU-ČSL, wokół odsuwanych w czasie zmian w rządzie.
W ubiegłym tygodniu Topolánek otwarcie stwierdził, że chce dymisji Jiřiego Čunka. Sam zainteresowany, wsparty przez część swojej partii odrzucił tę możliwość i zaproponował premierowi dymisję ministra finansów Miroslava Kalouska - największego konkurenta Čunka w partii. Do doprowadziło do spięcia wewnątrz KDU-ČSL, ponieważ część partii stanęła w obronie Kalouska i sprzeciwiła się stanowisku przewodniczącego.
Jiří Čunek nie chciał zdradzić jakie będą jego dalsze kroki. Obiecał wrócić do tematu przed kongresem partii zaplanowanym po wyborach do europarlamentu. [foto: daylife.com]
Dzisiejsza informacja o dymisji Čunka była dość nieoczekiwana. Jeszcze wczoraj Mirek Topolánek przekonywał dziennikarzy, że w zasadzie nie przywiązuje aż tak wielkiej wagi do zmiany składu rządu. W ubiegłym tygodniu pojawiły się komentarze, że wymiana ministrów może doprowadzić do rozpadu KDU-ČSL, a to oznaczałoby wyjście części jej posłów z koalicji. Wszystko wskazuje na to, że kryzys został już zażegnany, przynajmniej na czas prezydencji Czech w UE.
Jak donoszą czeskie gazety, na fotelach zwolnionych przez Čunka zasiądą inni politycy KDU-ČSL. Stanowisko wicepremiera zająć ma Vlasta Parkanová, obecnie minister obrony, a ministrem rozwoju regionalnego zostanie Cyril Svoboda.
Przeczytaj cały artykuł.
6.1.09
Kryzys w czeskim rządzie
Czechy, przewodniczące od początku roku Unii Europejskiej, muszą zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem. Gabinet Mirka Topolánka pracuje obecnie nie tylko nad rozwiązaniem konfliktu bliskowschodniego, czy ukraińsko-rosyjskiego, ale również nad kłótnią między premierem a szefem jednej z partii koalicyjnych. Dziś Topolánek zagroził, że jeśli wszystko nie skończy się po jego myśli, oznacza to koniec rządu.
Konflikt między Mirkiem Topolánkiem, szefem Obywatelskim Partii Demokratycznej (ODS) a Jiřím Čunkiem stojącym na czele Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej - Czeskiej Partii Ludowej (KDU-ČSL), to kolejny etap wielokrotnie odkładanej rekonstrukcji rządu.
Premier chce, aby Jiří Čunek - wicepremier i minister rozwoju, pożegnał się z miejscem w jego gabinecie, sam zainteresowany chce natomiast dymisji swojego głównego konkurenta w partii - ministra finansów Miroslava Kalouska.Jiří Čunek (po prawej) zasłynął przed laty stanowczym podejściem do mniejszości romskiej - to pozwoliło mu wejść do wielkiej polityki. Rok temu, po serii oskarżeń korupcyjnych przez trzy miesiące znalazł się poza rządem. Mimo to, wciąż pozostaje szefem partii, trzymając w cieniu Miroslava Kalouska (po lewej). [foto za: idnes.cz]
Dziś stanowisko Čunka poparły ścisłe władze KDU-ČSL. To jednak nie zrobiło wrażenia na premierze. Stwierdził, że partia "musi się zdecydować, czy pozostanie w rządzie bez Jiřego Čunka, czy też z Jiřím Čunkiem doprowadzi do upadku rządu".
Szef KDU-ČSL i jego zwolennicy zarzucają Kalouskowi, że jego resort prowadzi politykę bliższą ODS niż własnemu ugrupowaniu. Jego kolegom nie spodobała się, między innymi, decyzja ministerstwa finansów zezwalająca na prowadzenie gier losowych w internecie. Mają również pretensje za to, że Kalousek nie kwapi się z wyznaczeniem daty wprowadzenia Euro w Czechach, mimo że zobowiązała go do tego partia.
Te zarzuty odpiera Topolánek. Zmiana ministra finansów w czasie kryzysu gospodarczego, to jego zdaniem wielki błąd, zwłaszcza, że czeski szef resortu został niedawno uznany za najlepszego ministra finansów z krajów rozwijających się.
Czescy komentatorzy, źródeł rządowego konfliktu, dopatrują się wewnątrz KDU-ČSL. Część polityków tej partii, w tym Jiří Čunek, chce zbliżenia z opozycyjną socjaldemokracją. Patrząc na malejące słupki poparcia, doszli do wniosku, że minął czas na prawicową retorykę i w czasie kryzysu trzeba zbliżyć się do biednego wyborcy. Kalousek, firmujący reformy obecnego, prawicowego rządu, opowiada się za bliską współpracą z ODS.
Premier Topolánek stoi więc przed dużym dylematem. Pozbycie się Čunka z rządu oznacza utratę większości w parlamencie i rząd mniejszościowy. Dymisja Kalouska, to pożegnanie z jakimkolwiek ambitniejszym planem reform. Trzecie wyjście do zgniły kompromis, a więc pozostanie obu panów w rządzie. Tak, czy inaczej, coraz więcej wskazuje na to, że niedługo po zakończeniu czeskiej prezydencji Pragę czekają przedterminowe wybory parlamentarne.
Przeczytaj cały artykuł.
11.12.08
Zmiany w czeskim rządzie
Jeszcze przed Świętami, w gabinecie Mirka Topolánka ma się zmienić czterech ministrów. Jak informuje serwis lidovky.cz, informację potwierdza większość posłów rządzącej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), choć żaden z nich nie chce o tym mówić oficjalnie. Jak podkreślają, do wymiany ministrów powinno dojść jak najszybciej, ze względu na prezydencję Pragi w Radzie UE. W trakcie półrocznej prezydencji reforma składu rządu byłaby zbyt niebezpieczna, a po prezydencji nie miała by już większego sensu.
Już za trzy tygodnie premier Mirek Topolánek przejmie od Nicolasa Sarkozyego funkcję szefa prezydencji Rady UE. Hasło Czechów na następne pół roku to "Europa bez barier". [foto: ČTK]
Wśród resortów, które miały by dostać nowego szefa wymienia się ministerstwo ds. praw człowieka, ministerstwo zdrowia, transportu oraz wicepremiera ds. gospodarczych. Zmiany są już ponoć ustalone z partnerami koalicyjnymi ODS, choć ostatecznego porozumienia jeszcze nie zawarto.
Wicepremierem ds. gospodarczych miałby, według lidovky.cz, stać się były minister finansów Jiří Rusnok, kojarzony z opozycyjnymi socjaldemokratami. Ten ruch wpisywałby się w porozumienie, które rząd chce zawrzeć z opozycją na okres prezydencji Czech w Radzie UE.
Przeczytaj cały artykuł.