Przyszłość gabinetu Mirka Topolánka wygląda coraz gorzej. Jutro czeski parlament będzie głosował nad wnioskiem o wotum nieufności dla prawicowego rządu. Bardzo prawdopodobne, że tym razem opozycja odniesie sukces.
Koalicyjny rząd ma poparcie trzech klubów poselskich Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej - Czeskiej Partii Ludowej (KDU-ČSL) i Partii Zielonych (SZ). W sumie 96 mandatów w 200 osobowym parlamencie - o jeden mniej niż opozycja. Socjaldemokraci (ČSSD) i komuniści (KSČM) dysponują 97 głosami. Aby przegłosować wotum nieufności opozycja musi przekonać dodatkowo czterech posłów. Najłatwiej znaleźć ich w szeregach tzw. niezrzeszonych - parlamentarzystów, którzy opuścili swoje kluby po konfliktach z macierzystymi partiami.W sobotę Jiří Paroubek odniósł sukces zostając na kolejną kadencję szefem Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej, jego kolejny cel, to obalenie rządu podczas wtorkowego głosowania. [foto: lidovky.cz]
Niektórzy z nich, jak Petr Wolf - były poseł ČSSD, otwarcie bronią gabinetu i zapowiadają głosowanie przeciwko wnioskowi opozycji. Socjaldemokraci liczą jednak na byłych parlamentarzystów partii koalicyjnych. Głosowania razem z lewicą nie wykluczają dwie posłanki wyrzucone niedawno z Partii Zielonych oraz byli posłowie ODS.
Sytuację rządu dodatkowo komplikują buntownicy w szeregach partii koalicyjnych. Ludvík Hovorka z KDU-ČSL zapowiedział, że przed jutrzejszym głosowaniem zamierza wyjaśnić wątpliwości dotyczące rządowej reformy zdrowia. O tym, czy poprze gabinet, zadecyduje dopiero po rozmowie z premierem.
Wątpliwości nie ma natomiast, od dawna skłócony z Topolánkiem, Vlastimil Tlustý. Poseł zasiadający wciąż w ławach ODS, już kilkakrotnie poparł projekty ČSSD. W niedzielę zapowiedział, że zagłosuje za odwołaniem rządu i do tego samego zamierza namawiać kolegów. Biorąc pod uwagę jego głos, do przegłosowania wniosku opozycji, brakuje decyzji tylko trzech posłów.
Obecnego zamieszania nie chce komentować prezydent Václav Klaus, nie kryje jednak, że nie darzy gabinetu Topolánka sympatią. Konflikt między prezydentem a premierem trwa już od wielu miesięcy. Jego szczytem była rezygnacja Klausa z honorowego przewodnictwa ODS - partii, którą sam zakładał. W ten weekend prezydent poszedł o krok dalej. Po raz pierwszy pojawił się na zjeździe lewicowej ČSSD. Jak mówił, poglądy socjaldemokratów, są mu bardzo dalekie, ale w obecnej sytuacji chce rozmawiać również z nimi. Wbrew oczekiwaniom prezydent nie odniósł się jednak do wtorkowego głosowania.
Co więc czeka Czechy w przypadku przegłosowania wotum nieufności? W takiej sytuacji pierwszy krok należy do prezydenta. Prawdopodobnie poprosi on Topolánka o próbę ponownego stworzenia gabinetu. To dało by szansę obecnemu premierowi na uratowanie posady na czas czeskiej prezydencji w Radzie UE. Politycy i media spekulują również o rządzie eksperckim, który miałby sprawować władzę do czasu przedterminowych wyborów. Opozycja chce, aby doszło do nich jesienią, tak aby nie komplikować sytuacji wokół prezydencji. Ten pomysł odrzucił jednak dziś Topolánek. Jeśli dojdzie do odwołania rządu, jego zdaniem wybory powinny odbyć się już latem.
Prezydencja Czech w Radzie UE kończy się 30 czerwca. Politycy wszystkich opcji podkreślają, że nie chcą, aby Czechy źle wypadły na arenie międzynarodowej, jednak zdaniem opozycji oraz kilku posłów z ław koalicyjnych ten rząd popełnił już zbyt wiele błędów, a w czasie kryzysu niezbędny jest rząd oparty o stabilną większość parlamentarną.
Więcej informacji na ten temat:
Wotum nieufności dla czeskiego rządu. Po raz piąty.