7.5.09

Ukraińscy kozacy w rosyjskim filmie

Drugiego kwietnia na ekrany ukraińskich kin trafił film "Taras Bulba", rosyjskiego reżysera Władimira Bortko, na podstawie dzieła Mikołaja Gogola. Projekcje wpisują się w szerszy program obchodów 200. rocznicy urodzin pisarza.




W naszym serwisie publikujemy recenzję ukraińskiego politologa Ostapa Kryvdyka, która ukazała siE w dodatku do dziennika Ukrainska Pravda. Przy okazji rozpoczynamy cykl przeglądu ukraińskiej prasy na Wschodnim.net.



Taras Szarikow?

autor: Ostap Kryvdyk – ukraiński politolog, aktywista

Ukraińscy kozacy w rosyjskim filmie, to obraz, który można by porównać do brytyjskich dżentelmenów czy Indian z filmów produkcji „Mosfilm”. Tyle że z Sherlocka Holmesa, doktora Watsona czy Czingaczkuka nie zrobiono z tego powodu wojowników za zjednoczone państwo czy prawosławną Ojczyznę, a z Tarasa Bulby dlaczegoś tak. Dlaczego?

Kinoświat

РОССИЯ i «Central Partnership» prezentują: piękna, bogata, ukochana NASZA ziemia. Tu panuje wolność, braterstwo, prawdziwa miłość. Już niedługo na naszą ziemię przyjdą wrogowie. Krew, nieszczęście, niewola. Istnieją jednak jeszcze wielcy wojownicy – odważni, niepokonani.
(z zajawki filmu „Taras Bulba” na rynek rosyjski)

Maszyna rosyjskiej kinematografii nie mogła zostawić bez odpowiedzi dwóch poważnych polskich filmów, w których dekonstruuje się ideę imperium – „Ogniem i mieczem” oraz „Katynia”. Za bazę odpowiedzi dla „chamberlaina” wybrano antypolski i antykatolicki, antyzachodni patos gogolowskiego „Tarasa Bulby”, w jednej z jego ostatnich, ocenzurowanych przez carat, wersji.

Dziwi to, że w sąsiedzkim filmie propagandowym zgodził się zagrać Bohdan Stupka, osoba znana i szanowana na Ukrainie. Jego talent ma najwyraźniej zostać tym wytrychem, dzięki któremu russkij car wejdzie w serca Ukraińców. Drugim wytrychem dla postradzieckiego Ukraińca powinien być „D’Artagnan” - Bojarski.

Ludzie ciągle wierzą w kino. Bezpośrednim dowodem jest to, jak wyobrażają sobie II wojnę światową ci, którzy jej nie doświadczyli. Ci, którzy nie wiedzą, jak zginęli ich dziadkowie, ale mimo to wierzą, że wszystko było jak w radzieckim filmie propagandowym. Kinowiara ma silniejszy wpływ na ludzi, niż podręczniki historii.

W pierwszej kolejności odbiorcami filmu są Rosjanie, których już od dawna (i to całkiem skutecznie) przekonuje się, że Ukraina nie istnieje, lub że nie jest samowystarczalna. Jednak również wśród obywateli ukraińskich film ten powinien przynieść odpowiednie owoce.

Geopolityka

No jak, synku, pomogli ci twoi Lachowie? (Mikołaj Gogol, „Taras Bulba”)

W oczywisty sposób antypolski (a szerzej – antyzachodni i antyeuropejski) nastrój filmu w znacznej mierze współgra ze współczesną polityką międzynarodową Rosji. Emocjonalnie ukazuje najbliższego sąsiada Ukrainy – Polskę – jako wroga, pozwala skoncentrować na niej całe zło minionych kontaktów, zamiast prowadzić do pojednania - rozdrapuje stare rany. Wrażenie to towarzyszy widzom jeszcze przez dłuższy czas – dzięki temu jest na czym budować antyeuropejskie, ideologiczne konstrukcje.

Kolejnym zadaniem tego filmu jest wpisanie zaporoskich kozaków w kontekst dońskiego czy sybirskiego kazaczestwa w Rosji, zrobienie z nich części rosyjskiej historii. Tak, jakby nie było ani pochodów Sahajdacznego na Moskwę, ani Konotopu, ani państwa hetmańskiego, ani Filipa Orlika, ani późniejszego zniszczenia kozactwa na Ukrainie przez carat. Tę kinofantazję można poprowadzić dalej – dojdzie w końcu do tego, że Strzelcy Siczowi, czy żołnierze UPA walczyli za zjednoczone i niepodzielne Imperium Rosyjskie, bo tak było w filmie…

Jak widać, schizofreniczne połączenie apologii kozactwa z apologią jego przyszłych niszczycieli, władców imperium, zupełnie nie wadzi ogólnym interesom imperium.

Głównym celem imperium jest nie tyle wsparcie się jeszcze jednym filarem sławy, ile odebranie bohaterów swoim wrogom, przejęcie ich symboli, a przynajmniej nadanie im podwójnego znaczenia. Jest to czysty atak dyskursów, tyle że tutaj przejęcie dotyczy nie kombinatu metalurgicznego, a pamięci zbiorowej. Następnie system powiela się samoczynnie w umysłach, wpisując się w słownik jednostki, uświęcając się w pokoleniach – a to jest silniejsze od jakiejkolwiek zależności gazowej czy nawet wojskowej.

W końcu nie po raz pierwszy propaganda uzasadnia rzeczy absurdalne, rozszerzając potencjalny teren ekspansji.

Nasze

Jestem przekonany, że jesteśmy jednym narodem. Czy odróżniamy się od siebie? Tak jak kozacy kubańscy różnią się trochę od mieszkańców, powiedzmy, Nowosybirska, tak i Ukraińcy różnią się od nas.
Mam na myśli wschodnich Ukraińców, bo między nimi a zachodnimi różnica jest kolosalna. Tam, w rzeczy samej, leży granica. Ukraina Zachodnia żadnych stosunków z nami nie miała, nie ma i mieć nie będzie. To inny naród, z inną mentalnością, nie gorszy i nie lepszy. Lwów nigdy nie będzie rosyjskim miastem, a Kijów – między Donbasem i Odessą – gdzież on będzie?
Władimir Bortko, dla gazety Коммерсантъ-«Weekend», 13.02.2009
http://kommersant.ru/doc.aspx?DocsID=1113283


Kto dał obywatelowi Bortkowi prawo dzielić Ukraińców na „prawdziwych” i „nieprawdziwych”? Czym są jego słowa, jeśli nie hasłem do podziału Ukrainy, jeśli nie ukrytym propagowaniem wojny domowej?

W czym tkwi sedno takiego podejścia? Według Bortka, podobni, a więc prawie jednakowi, a więc UKRAIŃCY NIE ISTNIEJĄ, bo są tylko trochę inni niż Rosjanie. Póki co nie da się powiedzieć, że prawosławni bracia, Bułgarzy czy Serbowie to ten sam naród, co Rosjanie (tylko trochę zepsuci Turkami-Niemcami), ale już o Ukraińcach, okazuje się, powiedzieć można.

Bortko zachowuje się jak typowy imperialista, jak na przykład Dugin czy Zatulin, którzy również uważają, że Zachodnia Ukraina nijak i nigdy nie wejdzie w skład Imperium Rosyjskiego. Mieszkańcy Galicji od innych („wschodnich”) Ukraińców odróżniają się tylko jednym – w większym stopniu, niż mieszkańcy innych regionów Ukrainy, nie mają wątpliwości co do samowystarczalności narodu ukraińskiego, co do potrzeby i nieuniknioności ukraińskiej niezależności. To właśnie nie podoba się Bortkowi – ich połknąć i rozproszyć w imperium już się nie da.

Problem Bortka tak naprawdę jest szerszy – to problem wielu Ukraińców, którzy mieszkają w Rosji i którzy nie są gotowi przyznać, że są mniejszością narodową w innym kraju, że ich ojczyzna jest już za granicą, a oni sami są emigrantami, takimi jak na przykład Ukraińcy w Kanadzie czy Argentynie. Dlatego ów strach przed utratą siebie trafia w sposób myślenia Bortka: po co nas oddzielać od naszej Ojczyzny-Ukrainy? Jesteśmy przecież tacy sami jak Rosjanie, więc po co nas wrzucać do worka z emigracją, oddzielać od Ukrainy - i dlaczego Ukraina ma być oddzielona od nas, znaczy od Rosji?

Jest jeszcze coś: duża część Imperium Rosyjskiego została zbudowana właśnie przez Ukraińców, którzy wyrzekli się swojego kraju, aby służyć Imperium. Na przykład moskiewski metropolita Stefan Jaworski, profesor Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, pochodzący z Galicji, nakładał anatemę na Mazepę z ambony Soboru Uspienskiego w Moskwie. Pokusa „porządzenia” w imperium, wobec niejasnej, albo zupełnie beznadziejnej sytuacji na Ukrainie, sprowadzała na obce tory.

Na zakończenie

А этот милый человек был раньше добрым псом. (Władimir Wysocki)

Pawło Tyczyna, poeta nowatorski, poeta modernista, w okresie represji stalinowskich stał się po prostu jedną z tub agitacyjnej propagandy. Należy tak samo rozumieć i Gogola, i Bortka – jako Ukraińców, którzy w pewnym momencie, pod naciskiem sił zewnętrznych, czy też z własnej woli, poszli na służbę w obcym imperium, na niekorzyść interesów ukraińskich.

Próba ulepienia wielkich patriotów Rosji z ukraińskich kozaków przypomina próbę doktora Preobrażeńskiego - z psa Szarika zrobić człowieka. Historyczny potwór Frankenstein niezbyt dokładnie wpisujący się w ideologię imperialną, sam zacznie niedługo wyrzucać swoich twórców-niedorosjan na śmietnik historii.

Połykanie Ukraińców drogą „jednakowości” – to nowe słowo w „bratniej” rosyjskiej retoryce. Jednak, wszystkie „bratnie słowiańskie państwa” rozpadały się – czy to pokojowo, jak Czechy ze Słowacją, czy tragicznie, jak Serbia z Chorwacją i Macedonią. Może już dość wpychania bratnich narodów do komunalnego mieszkania imperium, panie Bortko?

Tłumaczenie: akerty

oryginał tekstu na stronie: http://life.pravda.com.ua/columns/49d9bf7100203/