Transparency International (TI) opublikowało dziś raport na temat korupcji na świecie. Jak wypada nasz region? Nie najgorzej: wysoko na 26 miejscu lokuje się Słowenia (wskaźnik 6,7 punktów na 10). W piątej i szóstej dziesiątce można znaleźć Czechy (5,2), Węgry (5,1), Słowację (5,0) i Polskę (4,6). Kilka pozycji niżej lokuje się Chorwacja (4,4).
Znacznie słabsze wyniki uzyskali najmłodsi członkowie Unii Europejskiej Rumunia (3,8) i Bułgaria (3,6) oraz aspirująca do UE Macedonia (3,6). To tylko nieznacznie lepiej niż takie kraje jak Serbia (3,4), Czarnogóra (3,4), Albania (3,4) czy Bośnia i Hercegowina (3,2). Brak informacji na temat Kosowa.
TI bada skalę korupcji za pomocą ankiet. Mieszkańcy poszczególnych krajów wypytywani są szczegółowo ile ich zdaniem są w stanie załatwić bez łapówki. Jest to więc badanie percepcji zasięgu korupcji, a nie samego zjawiska. Choć oczywiście jedno jest z drugim ściśle powiązane.
Zależność jest prosta: im więcej w danym kraju mówi się o korupcji (w mediach, na ulicach), tym słabiej dane państwo wypada w rankingach TI. Szczęśliwi mogą być więc Słoweńcy. Badania Transparency przeprowadzono zanim w kraju wybuchła afera wokół premiera.
Pierwszego września, w samym środku parlamentarnej kampanii wyborczej, słoweński szef rządu Janez Jansa i ludzie z jego otoczenia zostali oskarżeni o przyjęcie 21 milionów euro łapówki za ustawienie przetargu na transportery opancerzone Patria. Całej sprawie pikanterii dodaje fakt, że informacje te po raz pierwszy wyemitowała fińska telewizja państwowa. Śledztwo trwa, jak na razie żaden ze słoweńskich polityków nie został o nic oskarżony. Afera Patrii zdominowała jednak całą kampanię wyborczą, co przyniosło łatwe do przewidzenia konsekwencje. Słoweńska Partia Demokratyczna Janeza Jansy minimalnie przegrała niedzielne wybory.