Rownolegle do oficjalnej kampanii wyborczej, na ulicach serbskich miast toczy sie walka miedzy zwolennikami poszczegolnych opcji politycznych.Foto: Arthur Barys
Przedterminowe wybory parlamentarne w Serbii wygrala koalicja "Za europejska Serbie" (ZES) urzedujacego prezydenta Borisa Tadicia oglosilo Centrum na rzecz Wolnych Wyborow i Demokracji po przeliczeniu 85% glosow. Frekwencja wyniosla 60,7 procent. Rownolegle odbyly sie wybory samorzadowe.
Koalicja "Za europejska Serbie", ktora tworza Partia Demokratyczna (DS), G17 plus i Serbski Ruch Odnowy (SPO), zdobyla 36,7% glosow, co daje jej 103 miejsca w 250-osobowym parlamencie. Jej potencjalny koalicjant - Partia Liberalno-Demokratyczna uzyskala 5,2% poparcie, a partie mniejszosci narodowych w sumie 3,1%. Taki wynik gwarantuje ewentualnej proeuropejskiej koalicji zaledwie 123 glosy, a wiec o trzy za malo, aby uzyskac wiekszosc w parlamencie.
Szanse na powolanie rzadu ma wiec Radykalna Partia Serbii (SRS), ktora, wedlug szacunkow, zdobyla drugi wynik: 29,1% (77 miejsc w parlamencie). Moze ona utworzyc koalicje z Demokratyczna Partia Serbii (DSS) premiera Kostunicy i postkomunistyczna Socjalistyczna Partia Serbii. Powstaly w ten sposob silnie narodowy rzad zatrzymalby integracje z Unia Europejska i skierowal swoja polityke w strone Rosji. Pzepadlby rowniez podpisany niedawno z UE Uklad o Stowarzyszeniu i Stabilizacji, ktory, aby wejsc w zycie musi byc ratyfikowany przez serbski parlament.
Glosowanie odbylo sie rowniez w 28 okregach wyborczych na terenie Kosowa, ktore w lutym tego roku oglosilo niepodleglosc. Obylo sie bez wiekszych incydentow, mimo ze lokalna administracja ONZ uznala glosowanie za nielegalne. Zaskoczeniem moze byc stosunkowo niska frekwencja - 46,1%.