18.11.08

Prezydent dysydent

Václav Klaus starannie pracuje na wizerunek polityka niestandardowego. Znany jest z kontrowersyjnych poglądów i z tego, że chętnie się nimi dzieli. Czeski prezydent zdecydowanie sprzeciwia się ścisłej integracji państw w ramach Unii Europejskiej. Traktat Lizboński, który konsekwentnie krytykuje, to jego zdaniem niebezpieczny krok na drodze do utworzenia europejskiego superpaństwa.

wschodni.net; Czechy; Unia Europejska; Europa bez barierOficjalne motto czeskiej prezydencji w UE.

W tej opinii Klaus nie jest odosobniony - podobnie uważa Declan Ganley - irlandzki milioner, który namówił Irlandczyków do odrzucenia Traktatu Lizbońskiego w ubiegłorocznym referendum. We ubiegłym tygodniu obaj panowie spotkali się w Dublinie, później Václav Klaus podzielił się z dziennikarzami taką refleksją. Spotykam się tu z dysydentem z Unii Europejskiej i zresztą sam do dysydentów się zaliczam. Później prezydent przypomniał, że Czesi byli zadowoleni, kiedy w okresie komunizmu zachodni politycy przyjeżdżali, aby spotykać się z ich dysydentami. Padła więc intrygująca sugestia: irlandzki rząd, który przegrał referendum dotyczące traktatu lizbońskiego, przypomina reżim komunistyczny.

Nic dziwnego, że dzień po spotkaniu irlandzki minister Micheál Martin uznał, że czeski prezydent zagalopował się i jego uwagi były niewłaściwe. Warto zauważyć, że Klaus przyleciał do Dublina w ramach oficjalnej wizyty, a spotkanie z Ganley'em było jego prywatną inicjatywą. Przy czym irlandzki rząd robi wszystko, aby wybrnąć z referendalnej wpadki i ponownie namówić swoich obywateli do poparcia Traktatu Lizbońskiego. Wizyta czeskiego prezydenta nie była więc w tym pomocna.


Kontrowersje wokół wypowiedzi prezydenta na Zielonej Wyspie pojawiły się również w Czechach. Premier Mirek Topolánek, reprezentujący ten sam, co Klaus obóz polityczny, nie chciał krytykować prezydenta. Stwierdził tylko, że ma inne zdanie niż głowa państwa. Nie ulega jednak wątpliwości, że irlandzka wizyta prezydenta to kolejny dowód na kryzys czeskiej polityki zagranicznej. Klaus, wbrew konstytucji próbuje samodzielnie kreować międzynarodowe priorytety Pragi. Gabinet Topolánka, osłabiony po ostatnich wyborach regionalnych, nie decyduje się na jawną konfrontacje, ale ma własny pomysł na stosunki z Unią Europejską. Na przykład opowiada się za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego.

Czechy; Praga; Vaclav; Klaus; Miroslav; Mirek; Topolanek; wschodni; serwis; informacyjnyJedna z wariacji na temat loga czeskiej prezydencji w UE.

Pierwszego stycznia 2009 roku Czechy obejmą rotacyjne przewodnictwo w Unii Europejskiej. Kraj, który nie ratyfikował Traktatu Lizbońskiego, bez euro, za to z najbardziej eurosceptycznym prezydentem we Wspólnocie, który niedawno stwierdził, że przewodnictwo w Unii "jest nieważne". Ten kraj będzie kierował Unią podczas największego od lat kryzysu. Jak by tego było mało, niewykluczone, że w przyszłym miesiącu w Pradze dojdzie do zmiany na stanowisku premiera. Mirka Topolánka, cieszącego się coraz mniejszą popularnością w partii, zastąpi prawdopodobnie Pavel Bem - burmistrz Pragi, jego największy krytyk.

Pierwszego stycznia rozpocznie się prezydencja Czech w Unii Europejskiej - zapowiada się ciekawie.