Zmiana premiera, rząd ekspercki? Żadna z tych opcji nie może być wykluczona. Partie rządzącej w Czechach koalicji odniosły sromotną porażkę w niedzielnych wyborach samorządowych i uzupełniających wyborach do Senatu. Triumfatorem została Czeska Partia Socjaldemokratyczna, która zdecydowanie wygrała we wszystkich 13 regionach Czech.
Socjaldemokraci zdobyli 36% głosów, rządząca Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) 23%, ale o wielkości jej porażki świadczą wyniki jej koalicjantów: chadecy dostali 7% poparcie, a Zieloni 3% - nieprzekraczając 5% progu wyborczego. Taki wynik praktycznie uniemożliwia ODS zawarcie jakiejkolwiek koalicji. Socjaldemokraci tymczasem mogą dogadać się (raczej nieoficjalnie) z komunistami. Komunistyczna Partia Czech i Moraw dostała w tych wyborach aż 15% głosów.
Szef socjaldemokratów Jiří Paroubek zdołał przekonać Czechów, że te wybory to referendum w sprawie popularności rządu. Rządząca od 2006 roku koalicja Obywatelskiej Partii Demokratycznej, Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej - Czeskiej Partii Ludowej i Partii Zielonych od dłuższego czasu trzeszczy przy wewnętrznych sporach. Poważne problemy pojawiły się przy tegorocznych wyborach prezydenckich, kiedy to Partia Zielonych poparła kandydata lewicy. Konflikt wewnątrz koalicji dotyczy też retyfikacji Traktatu Lizbońskiego (odrzucanego przez część Obywatelskiej Partii Demokratycznej, popieranego przez Partię Zielonych) i podpisanej niedawno umowy z USA w sprawie tarczy antyrakietowej, której niechętna jest spora część polityków Zielonych.
Premier Mirek Topolanek otwarcie mówi o porażce w wyborach, ale nie wypowiada się na temat ewentualnej rezygnacji z urzędu. Jak mówi, wciąż wierzy w sukces swojej partii w drugiej turze uzupełniających wyborów do Senatu (która odbędzie się za tydzień). Nie jest jednak tajemnicą, że wewnątrzpartyjna opozycja względem Topolanka jest coraz silniejsza. Pierwszym sprawdzianem dla niej będzie grudniowy kongres ODS. Czy wówczas Topolanek pożegna się z władzą? Jest to bardzo prawdopodobne. Rewolucji w rządzie jednak raczej nie będzie, bo od 1 stycznia przyszłego roku Praga przejmuje przewodnictwo w Unii Europejskiej i wszystkim zależy na pokazaniu się światu od najlepszej strony.
Źródła: Lidové noviny, MF Dnes, Reuters