Znany bokser Vitalij Kliczko ogłosił, że wystartuje w wyborach na mera Kijowa. Jak sam stwierdził, wszystko wskazuje na to, że je wygra.
W wywiadzie 19-go marca podkreślił, że siły demokratyczne (to znaczy "Błok Kliczka", BJuT i "Nasza Ukrajina - Narodna Samooborona" - aut.) powinny wystawić na wyborach jednego kandydata, ale nawet jeśli tego nie zrobią, to on ma największe szanse na zwycięstwo.
”Prowadzimy negocjacje z liderami sił politycznych. Możemy się dogadać. Ale nawet jak nie dojdziemy do porozumienia, uważam że mam dość niezłe szanse biorąc pod uwagę ostatnie badania opinii publicznej, według których moją kandydaturę popiera co trzeci mieszkaniec Kijowa” – powiedział Kliczko.
Przypomniał też, wybory z 2006 roku, kiedy partiom demokratycznym nie udało się dojść do porozumienia: ”Jeżeli znów zostanie wystawiona duża liczba kandydatów, głosy wyborców się rozproszą. Dlatego może się powtorzyć sytuacja z poprzednich wyborów, kiedy to konkurowali dwaj silni kandydaci, a w rezultacie zwyciężył trzeci, czego nikt się nie spodziewał. Więc trzeba uważać żeby znów nie nastąpić na te same grabie”, - uważa Kliczko.
Oprócz słynnego boksera, start w wyborach ogłosili już obecny mer Kijowa Leonid Czernovec’kyj. Przeciwko niemu stanie prawdopodobnie zajadły wróg Czernovec’kiego, obecny minister spraw wewnętsznych Jurij Łucenko i lider partii "Narodna Samooborona" nazywany przez Ukraińców "Terminator". Określenie to wiąże się ze skandalem jaki wywołał przed 2 miesiącami. Podczas kłótni poprostu walnął kijowskiego mera w pachwinę.
www.korrespondent.net, interfaks-ukrajina
foto: www.vitaliyklichko.openua.net/bio.php