Serbska Republikańska Komisja Wyborcza zapowiedziała, że nie wpuści obserwatorów ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii na wybory prezydenckie, zaplanowane na 20 stycznia.
Slavoljub Milenković z Serbskiej Partii Radykalnej, jeden z członków Komisji, stwierdził wprost, że powodem jest ich poparcie dla niezależności Kosowa. Ostatecznie Komisja ustaliła, że obserwatorów będą mogli wysyłać członkowie Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (poza USA i Wlk. Brytanią) i Wspólnoty Niepodległych Państw.
Serbski ministej administracji Milan Marković uznał tę decyzję za błędną. Jego zdaniem wybory w Serbii są uczciwe i demokratyczne, dlatego powinny być otwarte dla obserwatorów ze wszystkich krajów.
W nadchodzących wyborach prezydenckich zmierzą się dotychczasowa głowa państwa Boris Tadić, lider prozachodniej Partii Demokratycznej i Tomislav Nikolić, który stoi na czele Serbskiej Partii Radykalnej.