Dziś ogłoszono, że przyjęty został plan, który zostanie wdrożony w życie, w momencie, gdy albańskie władze w Kosowie zdecydują się na oderwanie prowincji od Serbii. Zakłada on między innymi odcięcie dostaw energii elektrycznej (40% energii Kosowo kupuje od Serbii) i ustanowienie embarga na handel. Brane pod uwagę jest również nie uznawanie kosowskich paszportów, co uniemożliwiłoby Kosowarom przekraczanie granicy serbsko-kosowskiej.
Komentatorzy zastanawiają się w jakim stopniu plan jest faktyczną groźbą, a w jakim zwykłym prężeniem muskułów. Wątpliwości budzi fakt, że plan - utrzymywany pod klauzulą tajności, jest znany mediom w swych ogólnych założeniach.
Ile jego elementów wejdzie w życie zależy między innymi od rezultatu wyborów prezydenckich w Serbii, zaplanowanych na tę niedzielę. Zwycięstwo dotychczasowego prezydenta Borisa Tadića powinno ułatwić Belgradowi negocjacje z Unią Europejską. Triumf obecnego premiera Vojislava Kostunicy prawdopodobnie okaże się dla Zachodu bardziej problematyczny.